• Wpisów:180
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:189 dni temu
  • Licznik odwiedzin:47 769 / 596 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Szczerze? Nie mam pojęcia, co zrobić. Waga na czczo wskazała 60,6kg, wczoraj było 60,4 i w sumie nie mam bladego pojęcia, czy w końcu zawyżyła tak, jak zawsze miała to w zwyczaju, czy od kalafiora magicznym trafem przez noc przybyło mi 0,2kg. Powinnam odejmować od każdej następnej wagi 0,2kg jako pomyłkę w pomiarze, czy przyjąć, że przez noc stałam się "cięższa".
Naprawdę nie wiem, w którą stronę ruszyć.
Spałam 4h i mam nadzieję, że chociaż 4 dostanę z tych sprawdzianów i kartkówek, bo jestem ledwo żywa. Jeszcze teraz muszę się zbierać, jechać wcześniej do szkoły, bo konkurs. Ludzie, błaagam, dajcie mi już wakacje!
  • awatar Silence ✦: Może spróbuj nie ważyć się codziennie ? Z doświadczenia wiem że chociaż to trudne, to jednak trochę ułatwia życie.
  • awatar furious_asia: waga czasami głupieje, więc nie przejmuj się takimi detalami, na pewno nie przytyłaś od kalafiora xdd widzę, że jesteś strasznie zabiegana, nie wiem jak dałaś radę uczyć się całą noc xdd powodzenia na sprawdzianach, kartkówkach i konkursie oczywiscie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
sen: 7h

śniadanie: kawa na mleku sojowym (ok.200)

obiad: udało mi się czmychnąć do pokoju i obiad zjadł pies ja skubnęłam tylko 2 brukselki (12) bo miałam za niski cukier

k: kalafior 100g (23) + ogórek kiszony (7)



zjedzone: ok.260kcal
spalone: -86 (spacer ze szkoły do domu 1,27km) -200 (szybkie cardio) -400 (trening gimnastyki) +wykonałam dzisiaj 9215kroków jestem z siebie dumna haha
woda:1,5l
dzisiejszy dzień niewątpliwie dodaję do zaliczonych! 5/5
Jak mówiłam było ważenie i... 60,4kg! Jeszcze tylko troszkę i pozbędę się tej przeklętej 6 z początku! Blać ciągnie się za mną już za długo.
Planuję od jutra ważyć się codziennie, ale MOJA WAGA DOMOWA ZAWYŻA chyba nawet ponad 1kg, dlatego jutro porównam z dzisiejszym wynikiem i za każdym razem będę odejmować tę różnicę. (idk, czy rozumiecie, nie umiem się wysłowić)
No nic, to tyle! Muszę lecieć, bo jeszcze mam od groma nauki i chyba w ogóle nie pójdę spać Trzymajcie kciuki, błagam.
Dobrej nocy i udanego wtorku wszystkim! xx
 

 
Sporo ryzykuję, wstawiając tak wcześnie bilans, bo jeszcze mam czas, żeby zawalić, czego oczywiście nie chcę, ale nie ufam sobie...
Wiem jednak, że z ilością nauki, jaka mi jeszcze została za nic nie uda mi się dodać tego później.
Tak więc:
sen: 8h

śniadanie:100g brokuł gotowany (31)
2 plasterki ogórka (1)
Sudafed x2 + RedBull ZERO (8)

obiad: 100g kaszy grycznej (92) + 100g fasolki szparagowej żółtej (26) + 100g pomidora (18)

kolacja: 50g kalarepy (14)




Razem: 190kcal
Spalone: idk, może 50. Wyszłam tylko na krótki spacerek, a tak cały dzień zalegam przy książkach i się uczę
woda: 2l
dzień 4/4 zaliczony

Teraz jestem przed wyborem życia, bo jutro ważenie, więc do momentu ważenia nie powinnam w sumie nic jeść, ale to się raczej nie uda, bo mama jest w domu i przypilnuje mnie z obiadem.
Waham się jednak z inną sprawą. Zazwyczaj w poniedziałki przed szkołą chodzę do babci na kawę, a teraz mam dylemat, czy tak zrobić, bo z jednej strony kawa na mleku sojowym = 113kcal (zawsze pijemy razem kawę)
a z drugiej strony takie towarzystwo. Szczerze, to ja wolę nawet spędzać czas z babcią, niż z koleżankami.
To naprawdę trudna decyzja, nie wiem, co robić. Co byście zrobiły na moim miejscu? help
________________________________________
32 dni do przerwy wielkanocnej
103 dni do wakacji
131 dni do pobytu w szpitalu
13 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
_________________________________________
Miłego wieczoru kochane xx

EDIT:
Zapomniałam wam powiedzieć! Byłam dzisiaj na zakupach i kupiłam spodnie w rozmiarze 36! !36! Żegnaj 40? Nie macie pojęcia, jak bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że jak jutro stanę na wadze, to ten rozmiar nie okaże się złudny, a waga będzie niższa, bo jeśli wzrosła, to ja się chyba załamię
  • awatar I'm not hungry: @Poucette: w sumie racja :/
  • awatar Poucette: @I'm not hungry: Raczej tak, bo chudniesz dla siebie nie dla dietetyka, a potem będziesz żałować, że zrezygnowałaś ze spotkania z babcią z którą i tak widzisz się jedynie raz na tydzień.
  • awatar I'm not hungry: @Poucette: sugerujesz, że mimo tych 113 kalorii powinnam tam iść?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
sen: 8h

śniadanie: 100g buraczków (68) no, ciekawie

II: 100g jogurtu sojowego (46) + łyżka płatków migdałowych (58) + 4 daktyle (56)
TE DURNE DAKTYLE.
Musiałam je zjeść, bo mama stwierdziła, że za mało urozmaiciłam ten jogurt i mi je wrzuciła. Jest mi tak strasznie wstyd, że uległam, mogłam walczyć, sprzeciwić się, ale nie - nawet się nie odezwałam.
K a t a s t r o f a
Później jeszcze wypiłam kawę na mleku sojowym, a więc mamy kolejne niepotrzebne kalorie (113)
plus tej kawy jest taki, że nie musiałam marnować energetyka, żeby popić Sudafed (x2)

obiad: 100g pieczonego batata (92) - a wszyscy się dziwią, że tak nienawidzę weekendów! Zawsze są pełne kalorii.

"kolacja": 2 orzechy brazylijsie (52). Zjadłam je tylko dlatego, że rodzice wyszli z domu, a ja poczułam, że jak czegoś nie zjem, to będzie napad, jak nic. Zazwyczaj tak jest, jak wychodzą z domu...
Udało się. Nic więcej nie zjadłam.
Dzień koszmarny, bo nawet nic nie spaliłam - cały dzień nad książkami.
A dodatkowo senes już nawet parzony z 6 saszetek dał mierny rezultat.
Kończę z nim. Macie jakieś inne skuteczne środki na przeczyszczenie? Najlepiej w tabletkach, bo już "rzygam" od tej herbatki.



razem: 485kcal
spalone: -----
woda: 2,5l
I powiem wam, że naprawdę się zastanawiałam, czy zaliczyć ten dzień. Bo niby 485 to mało, ale w porównaniu z dwoma poprzednimi dniami... ajj, mówiłam, że weekend będzie spieprzony.
Jestem wściekła na to, że rodzice tak mnie pilnują z tymi posiłkami.
Ostatecznie dzień 3/3 zaliczam
_________________________________________
33 dni do przerwy wielkanocnej
104 dni do wakacji
132 dni do pobytu w szpitalu
14 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
_________________________________________
Mam nadzieję, że waga nie wzrosła
Jutro jak najmniej. Byłabym mega szczęśliwa, gdyby rodzice wyszli z psem, albo na ogród w czasie mojego śniadania, a może udałoby mi się wtedy zjeść jutro sam obiad.
Trzymajcie się xx
 

 
sen: 7,5h
Śniadanie: UWAGA HIT NORMALNIE! Zjadłam deserek dla dzieci (mam na myśli te takie Gerber w słoiczkach) Ale wiecie co? To jest naprawdę dobre rozwiązanie! Pyszne, bez cukru, mało kalorii - śniadanie pierwsza klasa!
Tak więc w sklepie wybrałam ten najmniej kaloryczny - jabłko, marchewka, winogrono 125g (59)

Obiad: Nie wiem, czy mogę nazwać to obiadem, ale... 200g buraczków (76)

I oczywiście dwie tabletki Sudafedu + 250ml RedBull Zero (8)
W sumie okazało się pomocne, bo nie miałabym w ogóle siły, żeby tańczyć, a miałam trening

Kolacja: Bilans byłby cudowny bez tej kolacji i biłam się z myślami, czy ją zjeść, czy nie, ale ostatecznie stwierdziłam, że zjem i myślę, że uchroniłam się tym samym od napadu, który mógłby nastąpić jutro (zwłaszcza, że wypiłam senes)
50g soczewicy (58) + 100g pomidor (18)




PODSUMOWUJĄC:
razem: 219kcal
spalone: 2h taniec -614kcal
woda: 2l
Dzień 2/2 zaliczony
Jeju, żeby tylko mi się tak udało przez weekend
Strasznie boję się tego, co będzie, bo rodzice w domu. Boję się też o sytuację z senesem, kiedyś już mnie nakryli i teraz są czujni, jak latam do toalety no cóż, życzcie mi powodzenia!
_________________________________________
34 dni do przerwy wielkanocnej
105 dni do wakacji
133 dni do pobytu w szpitalu
15 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
_________________________________________
Zapomniałabym! Pierwszy cel osiągnięty! Nie wiem, jak z wagą, bo boję się na nią stanąć, ale przyszły nowe stroje i mój trzeba odsyłać, bo jest za duży!
Chciałabym zrobić teraz takiego psikusa, żeby już zwężony był także za luźny
Miłej nocy! xx
  • awatar SiaxAna: Też właśnie kupuję słoiczki dla dzieci, fajne rozwiązanie. :> Super bilans i trening! :*
  • awatar Poucette: Uważaj na siebie. Podziwiam :)
  • awatar Anax: JEZU.. GRATULUJĘ :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wracaam! (kogo to obchodzi lol)
Stwierdziłam, że zacznę od nowa, tak więc dzień 1/1 diety za mną
sen: 6h (nie mogę spać, zawsze tak mam z początkiem wiosny)
śniadanie: marchew 300g (81)
Przez najbliższe dni jestem zmuszona do surowych restrykcji, żeby zrzucić jak najwięcej, tak więc postanowiłam wypróbować Sudafed.
2 tabletki + 250ml RedBull'a ZERO (8) i kurcze życie jest piękniejsze! Jestem mega zadowolona! W ogóle nie czułam głodu i miałam dużo energii do funkcjonowania w szkole. Super sprawa! Wiem, że to niezdrowe, zwłaszcza ta kofeina, ale co z rzeczy, które robimy jest tak naprawdę zdrowe? Każdy z nas ma jakieś zachwiania, które szkodzą zdrowiu, jak na przykład alkohol, tytoń, czy jak w moim przypadku kofeina na popicie tabletek.
Ogólnie nasze diety nie są zdrowe. Czy zdrowy człowiek je mniej, niż 1000kcal? Nie sądzę.
Tak więc po dłuższym monologu przejdźmy do obiadu:
cukinia 300g (51) faszerowana
farsz:
-2 łyżki kaszy gryczanej (44)
-1 łyżka soczewicy (39)
-50g brokuł (18)

Przed chwilą wypiłam jeszcze witaminę C, ale nie popadajmy w skrajność - tego nie liczę. W końcu przeziębienie to potrzeba wyższa, zwłaszcza, że jutro mam nagranie i w studiu raczej nie mogę siedzieć zasmarkana, co nie?



PODSUMOWUJĄC DZISIAJ:
zjedzone: 241kcal
spalone: nie wiem ile, nie liczyłam, wiem tylko, że przebiegłam kilometr
woda: 1,5l - nigdy nie miałam takich problemów z piciem, ale wynika to raczej z tego, że cały dzień zabiegana nie miałam czasu usiąść i wyżłopać 3l
_____________________________________________
Miłej nocy xx
  • awatar Civil: Obchodzi :) :*
  • awatar Trip.: Racja, żadna z nas nie robi dla swojego organizmu nic dobrego. Też miałam kiedyś jakiś czas z sudafedem, tyle, że na mnie mieszanka kofeiny z nim powodowała kosmiczną senność. Też był jakiś efekt - nie byłam głodna, bo ciągle spałam. Uważaj tylko na żołądek i wątrobę. Malutki bilans!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie się dowiedziałam, że w poniedziałek jednak jadę na tę kontrolę wagi. Myślałam, że mam 2 tygodnie, więc nie stresowało mnie aż tak, że 3 dni z rzędu praktycznie zawalałam. I jak ja teraz mam schudnąc 5kg w 4 dni? Zajebiście, dzięki mamo, że mi to mówisz dopiero teraz, bo przecież mogłaś poczekać jeszcze do niedzieli, żebym miała jeszcze mniej czasu!
_________________________________________
35 dni do przerwy Wielkanocnej
106 dni do wakacji
134 dni do pobytu w szpitalu
16 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
__________________________________________
  • awatar Poucette: Skoro masz możliwość pomocy dietetyka nie było by Ci łatwiej jeść tego co on zalecił tylko 1/2 albo 1/3 porcji ? Wtedy byłoby stabilniej, unikałabyś napadów i regularnie waga by spadała ? Uważaj na siebie
  • awatar Civil: chudego;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przed chwilą wróciłam z miasta. W końcu udało mi się kupić Sudafed. Od jutra działam, bo dzisiaj już spieprzyłam (hej Mia )
Byłam z J. na kawie i było nawet w porządku. Moje Słoneczko wysłało mi róże aż z Kołobrzegu ♥
Muszę znaleźć w sobie siłę do ograniczenia jedzenia, ale wiadomo, jak na mnie działa ta mała złośliwa sucz, jaką jest okres...
Dam radę. Muszę.
Kolejna sprawa... miałam moment, że chciałam tu dodać moje zdjęcie... nie. Stanowczo nie:
1. Nie chcę stracić czytelników, czy kimkolwiek dla mnie jesteście
2. Nie będę Was straszyć. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Może kiedyś...
Potrzebowałam jakiejś zmiany, myślałam nad zmianą ikonki/profilowego, ale to też odpada...jeszcze przestaniecie mnie kojarzyć, a ja Was potrzebuję najbardziej w świecie! Zwłaszcza teraz, kiedy wszystko się wali...

 

 
Nie przespałam kolejnej nocy.
Znowu pochłonęłam za dużo kalorii.
Przestałam liczyć.
Wszystko przestało mieć znaczenie.


Czuję stres, paniczny strach, smutek, a przecież idzie wiosna. Pogoda jest coraz piękniejsza, natura się budzi, a ja obumieram. Czuję, jakbym była ciałem, ale nie duszą. Męczę się, nie mogę złapać oddechu. Moje ciało jest więzieniem i nie mówię tego z podejściem ascety. Po prostu tak jest.
Pod każdym względem.
Topię się we własnym tłuszczu, nie mogę wypłynąć na powierzchnię. Wczoraj płakałam, patrząc na moje ciało. Tłuszcz, rozstępy, blizny i jeszcze te cholerne poparzenia. Cera nie taka, jak chcę. Włosy nie tej grubości, rzęsy za krótkie, usta też nie takie. Nie akceptuję w sobie niczego.
Płakałam w poduszkę, nie mogłam się uspokoić, czuję się tak beznadziejnie.
Nie wiem, czy to napięcie przedokresowe, bo mała sucz przylazła do mnie dzisiaj przed wychowaniem fizycznym (całe szczęście, że koleżanka miała podpaski, bo ja oczywiście uznałam, że mam czas i zapasy zrobię dopiero po szkole ), czy może ma to jakiś związek z tym, że odstawiłam antydepresanty.
Depresjo, kochana koleżanko, miałaś się przecież wynieść i nie wracać, a najlepiej spierdolić na Alaskę.
Nie rozumiem siebie i tego, co dzieje się naokoło mnie... czuję się, jakbym była sama w obcym kraju o kompletnie innej kulturze - nie rozumiem języka, nie rozumiem zachowań. Nic.
Toksyczna przyjaźń z żyletkami też się miała skończyć, to pierdolniki wróciły. Najwyraźniej po prostu zrobiły sobie wakacje.
Mam dość. Mam ochotę krzyczeć, ale mój głos gdzieś uciekł.
Jestem już zbyt zmęczona, żeby spać.
Jestem zbyt smutna, żeby płakać.
A wiecie, co jest najciekawsze? Że wszyscy nadal myślą, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
Są tacy ślepi...

Kiedy byłam dzieckiem wszystko było takie proste. Zawsze uśmiechnięta, ciekawa świata, główka pełna marzeń. Może cicha, samotna, żyjąca we własnym świecie, zawsze odpychana, nigdy nie słuchana, ale... szczęśliwa...

Nie wiem, co będzie z wpisami w najbliższym czasie... Muszę wszystko sobie ułożyć.
TO NIE JEST POST POŻEGNALNY.
Po prostu nie wiem, co z bilansami... Nie chcę dodawać śmieci
 

 
Nie mogłam spać całą noc. Przysnęłam chyba dopiero nad ranem. Ile spałam? Może 2h.
Poparzenia bolą jak cholera, jestem cała w bandażach.
Kompletnie nie przygotowałam się do szkoły.
Siedzę w piżamie, a za 30 minut mam angielski.
Na który nic nie umiem - rozszerzony angielski i klasa profilowana. Brawo ja!
Powinno mi bardziej zależeć, ale w tym momencie nie czuję nic, tylko pustkę i już od rana zmęczenie.
Po angielskim idę do babci. Wypiję u niej kawę (to już jakieś kalorie), ale nic nie zjem. W szkole tak samo - nic nie jem do obiadu. Na obiad wracam do babci.
Później jadę do lekarza na tę przeklętą wagę. Boję się. Tak cholernie boję się, że wyjdzie wyższa, niż ostatnio. Czuję się, jak gruba świnia, a przecież aż tak bardzo nie zawaliłam?
Za każdym razem, jak spojrzę w lustro jest mnie więcej, nawet jeśli nie jem, powiększam się we własnych oczach.
Chcę to zatrzymać. Chcę widzieć ubytek.

  • awatar Civil: Byłam w klasie sportowo-językowej, anglik całe życie na korkach i skończony z 2, a z wf całoroczne zwolnienia..
  • awatar GiaLexi46: naprawdę malitko jesz, może przez to nie masz sily i jesteś taka zmeczona hm? może warto trochę więcej kcal dodac?
  • awatar Naomi ∞: Jesz bardzo malutko. Niebezpiecznie malutko. Wagi będzie coraz mniej. Za to ja się bardzo o ciebie boję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mam już siły, jestem beznadziejna, słaba...
Nie nadaję się do niczego, zaśmiecam tylko przestrzeń, która mogłaby się przydać wartościowym osobom.
Nie zapisywałam nic dzisiaj, po prostu żarłam. Dużo. Dużo za dużo. Nie napad, nic z tych rzeczy, bo prostu "normalne" posiłki.
Jutro ważenie. Żegnaj 61,9kg, witaj ponownie 63kg. Mam już dość siebie i swoich słabości. To całe EDNOS mnie wykończy. Już wolałabym być w 100% bulimiczką, bo to przez co teraz przechodzę za cholerę nie da mi żadnych rezultatów.




Dodatkowo dzień był beznadziejny. Nie nauczyłam się tego, co powinnam do szkoły, nie posprzątałam, w ogóle nie ćwiczyłam, a robiąc herbatę oblałam się wrzątkiem i mam teraz poparzoną całą dłoń, brzuch i połowę uda. Wyglądam jak mumia...
_________________________________________________
39 dni do przerwy wielkanocnej
110 dni do wakacji
138 dni do pobytu w szpitalu
20 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
__________________________________________________
Powinnam wrócić do metody kar i nagród...
 

 
To już jest tradycją, że po głodówce następny dzień jest za przeproszeniem spierdolony. Dzisiejszy również.
Nie to, że jakiś wielki napad, ale zjadłam za dużo. Stanowczo za dużo, cholera wie, może nawet ok. 800kcal. Czuję się beznadziejne. Czy ja mogę chociaż dwa tygodnie z rzędu nie nawalić?
I teraz możecie mi powiedzieć "a nie mówiłam?". Ale to nic nie zmieni, bo ciągle walczę i będę walczyć. Cel na marzec do czegoś zobowiązuje, a w poniedziałek mam ważenie u lekarza - wprowadzili mi kontrolę co tydzień. Powinnam na ich diecie chudnąć ok 0,5kg z każdym spotkaniem, ale nie wiem, czy coś z tego będzie, bo w ogóle nie trzymam się tych diet, jem jak najmniej, głoduję i zawalam. Wiecie może jak sobie z tym poradzić?



Dostałam dzisiaj przedwczesny prezent na dzień kobiet - bieliznę ck góra - rozmiar M, dół - rozmiar S. Są na mnie dobre. Zawsze nosiłam większe i osoba, od której dostałam prezent dobrze o tym wiedziała, więc skąd pomysł, żeby wziąć o rozmiar mniejsze? Przez kilka godzin w mojej głowie było tylko "a jakby były za małe?". MUSZĘ wziąć się w garść i nie dopuścić, żeby tak się stało. Muszę dążyć do S i XS. I jeszcze niżej...
__________________________________________________
♠40 dni do przerwy wielkanocnej
♠111 dni do wakacji
♠139 dni do pobytu w szpitalu
♠21 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
__________________________________________________

EDIT: Jeszcze jedna sprawa. Chciałby może ktoś się wymienić numerami telefonu, żeby nie mając pod ręką komputera po prostu napisać i wesprzeć się nawzajem? Wiem, że dla wielu z was jestem jeszcze po prostu gówniarą, ale wiek to tylko liczby, a wszystkie chcemy tego samego, prawda..?
  • awatar GiaLexi46: ja ja ja! ja jestem chetna na smski! haha :p
  • awatar Nieśmiała_KS: Kochanie 800 to nie jest tak tragicznie. Może zamiast głodówki, po prostu systematycznie zmniejszaj liczbę spożywanych kcal.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
sen: 8h

Dzisiaj teoretycznie była głodówka. Teoretycznie, bo przetrwałam ją na dwóch napojach Oshee Zero, litrze coli zero i miętówkach, a przed chórem zjadłam 100g jabłka, żeby nie zemdleć podczas śpiewania, ale odpowiednią sumę już odliczyłam od spalonych, tak więc:
zjedzone: 0kcal
spalone: -446 (taniec 1,5h) - z odjętą odpowiednią liczbą kalorii
Nie mówcie mi, że za często robię głodówki i że to złe, dlatego że są takie dni, że zwyczajnie NIE MAM CZASU na jedzenie. Dzisiaj tak było - szkoła od 8: 00 do 15:30 (razem z chórem) a o 15:38 miałam już autobus na tańce, gdzie i tak się spóźniłam, dlatego tańczyłam tylko 1,5h, a nie 2, jak zazwyczaj. No i niedawno wróciłam do domu, jest po 20: 00, więc za żadne skarby nie zmuszę się teraz do jedzenia - jest za późno.
W następny piątek nie mam lekcji, bo nagrywam płytę, a później tańce - cały dzień w studiu nagrań, a później piętro niżej taniec - super, a do czego zmierzam - będę mieć przerwy, więc na pewno znajdę czas na jakiś szybki posiłek. Nie musicie się martwić.
No i to tyle na dziś... ja już idę odpocząć z książką i czasem tylko dla siebie, a Wam życzę miłego wieczoru!




________________________________________
41 dni do przerwy Wielkanocnej
112 dni do wakacji
140 dni do pobytu w szpitalu
22 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
________________________________________
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jeju, przepraszam, że wczoraj nie było bilansu, ale uczyłam się do późna i usnęłam przy książkach
Dzisiaj piątek, więc bilans na pewno będzie!






Miłego dnia! xx
 

 
Zawsze dodawałam tu jakieś modelki, młode dorosłe, ale przecież thinspiracjami może być też nastolatka, prawda?
Jordyn poznałam w konkursie Abby's Ultimate Dance Competition - byłam tam za nią do samego końca. Niestety nie wygrała, ale jest świetna!
Teraz na bieżąco śledzę ją w mediach społecznościowych i opłaca się, bo przesyła sporo pozytywnej energii!







Miłego dnia, wszystkim! Ja już po ćwiczeniach i zbieram się do szkoły! xx
  • awatar GiaLexi46: sliczna jest!
  • awatar 47kg: Chciałabym być taką nastolatką. A jestem czymś, czego za bardzo nie da się opisać. Mogę tylko zazdrościć takim dziewczynom.
  • awatar furious_asia: Śliczna jest i słodko wygląda :) świetna inspiracja na dziś <3 trzymaj się :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
sen: 7h
śniadanie: 50g pomidora (9) + 4 rzodkiewki (8) + 6 oliwek (24) + 10g papryki (3)
II:100g brokuł (31) + 3 rzodkiewki (6)

Całą lekcję religii mówili o jedzeniu. Całe 45 minut gadania o świństwie, jak kebaby, krokiety, czy pierogi. Dziewczyny mówiły o tym, jakie to one są "fit", bo często jedzą i bla bla bla...
rozśmieszyła mnie jedna wypowiedź "ja dzisiaj zjadłam tylko pomelo i jednego Grześka" Wiesz ile ten Grzesiek ma kalorii, słońce?
Miałam ochotę jej tak powiedzieć, ale po prostu wyszłam do toalety i ochłonęłam...
Szczerze? Nienawidzę ich.
Następna lekcja - informatyka. Oglądamy film o jedzeniu i układamy jadłospis! Cudownie... zwłaszcza, że w podwieczorku miały się znaleźć owoce...
A one nie są dozwolone przypadkiem do 160?
Mimo to dobry humor jednak utrzymał mi się do samego końca!

obiad: 200g buraczków (76) + 100g soczewica (116)

kolacja: 100g pomidora (18) + ogórek kiszony (7)

razem:298kcal (wow, myślałam, że wyjdzie ok.400! Jestem zaskoczona, jeśli mam być szczera )
spalone: 2h tańca -595kcal + poranna gimnastyka -38 (-633)
woda:2,5l
Dzień jak najbardziej udany! Miłej nocy kochane xx
________________________________________
43 dni do przerwy wielkanocnej
114 dni do wakacji
142 dni do pobytu w szpitalu
24 DNI DO PIERWSZEGO KONKURSU TANECZNEGO
_________________________________________
  • awatar smajlej: Malutki bilans
  • awatar GiaLexi46: wow ale super Ci poszlo! ja serio podziwiam jak udaje ci się jeść tak malutko i jeszcze tyle cwiczyc, zwłaszcza ze niektórych samo sniadanie ma 2 albo i więcej razy więcej kcal niż ty zjadasz w ciągu całego dnia! przy tobie czuje się jak obżartuch xd
  • awatar 47kg: Mnie też śmieszą te nieudolne próby odchudzania się dziewcząt w moim wieku, które nie mają bladego pojęcia o jedzeniu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Już dwa razy dodawałam tu Gigi Hadid - moją główną inspirację i ulubioną modelkę, ale nie zapominajmy o jej młodszej siostrze - cudownej i chudziutkiej Belli!
+
*małe ogłoszenie parafialne*
Kocham marzec, ten miesiąc mnie motywuje, zaczyna się wiosna...
Postanowiłam więc wczoraj pewną rzecz i już dzisiaj, z 1.03 zaczęłam! A mianowicie - wstaję (na razie) 10 minut wcześniej i rano ćwiczę. W miarę czasu będę to wydłużać. To nie jakieś wielkie ćwiczenia, ale np dłuższy spacer z psem, joga, albo rozciąganie, jak dzisiaj.
Tak więc dzisiaj rano było 10 minut rozciągania i już spalone 38kcal!
Powiem Wam, że od razu więcej energii do życia!
Miłego dnia, kochane! Przejmujcie moją pozytywną energię!
xxx




  • awatar Dziewczyna na diecie: Mnie marzec rownież motywuje!!!
  • awatar GiaLexi46: ej no to gratuluje! oby to weszło ci w nawyk i nie sprawialo nigdy problemu ♥ ale w sumie to jestem pewna ze tak będzie haha, jesteś twardą zawodniczką :p miłego i udanego marca maluszku! :*
  • awatar smajlej: ja sie nie nadaje do ćwiczenia rano. Mój organizm w ogóle wtedy nie funkcjonuje :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
jak dzisiaj? Zjadłam trochę więcej, niż planowałam, ale po wczorajszym dniu to nawet jestem z siebie dumna, że nie chodziłam cały dzień myśląc o jedzeniu! Tak, mogę powiedzieć, że jestem nawet zadowolona. Jedyne, co do poprawki, to sen... Od kiedy zaczęła się szkoła, nie wyrabiam się i nie potrafię położyć się tak, żeby przespać te 8h.
No i mogłoby być lepiej z wodą...

Jeszcze jedno. Zostało mi powiedziane, że codziennie zawalając moja waga szybko wzrośnie. NIE WASZYM OBOWIĄZKIEM jest troszczenie się o moją wagę a dwa gorsze dni, to nie jest "codzienne zawalanie". Nie przyjmujcie tego złośliwie, po prostu chciałam to wyjaśnić

sen: 6,5h
śniadanie: kromka chleba bezglutenowego (49) *o nie, nie może być węglowodany! Jestem taka zła <przewraca oczami>*
ogórek kiszony (7)

do szkoły wzięłam koktajl, który w całości wygląda tak:
-garść szpinaku (5)
-pomidor 150g (27)
-pomarańcza 150g (95)
-2 łyżki siemienia lnianego (116)
-2 łyżki płatków jaglanych (72)
Całość ma 315kcal, ale ja wypiłam tylko 1/3, albo i mniej, czyli 105kcal około (nie martwcie się - nie wylałam, resztę wypiła przyjaciółka, bo kocha moje koktajle )
obiad: 300g zupy z soczewicy (często się powtarza, ale uwierzcie - to moja ulubiona zupa!) (129)
kolacja: 50g ugotowanego ryżu (49) *o zgrozo! znowu węglowodany! Zawalam! dobra, sorry... to już jest złośliwe * + 8 brukselek (48)

razem: 387kcal i jak, udało się?
spalone: krótkie cardio -ok.300kcal
woda:2l - lepiej jest, jak siedzę w domu, bo w szkole po prostu nie mam jak tyle pić, ale ważne, że są 2l! Ogólnie z moich badań wyszło, że przez ferie poziom wody o wiele mi się polepszył, więc się cieszę!
Ogólnie dzień był nawet udany, a jak tam u was? Miłego wieczoru xx
____________________________________
44 dni do przerwy wielkanocnej
115 dni do wakacji
143 dni do pobytu w szpitalu
____________________________________
  • awatar I'm not hungry: @47kg: a mam się z tego powodu pociąć? Nie uważam, żeby było aż tak źle :D Ale zgadzam się, zamknijmy temat
  • awatar GiaLexi46: bez sensu takie czepianie się. twoja waga, twoja sprawa - DOKLADNIE TAK. wiec nikt nie powinien krytykować. rozumiem pozytywna motywujaca "krytykę" ale trzeba umiec zrobić to taktownie i kulturalnie ;) już pomijając fakt, ze dwa takie dni to u ciebie moim zdaniem mało znacza skoro tyle czasu jest tak maluteńko i b dobrze Ci idzie!
  • awatar 47kg: Czyli rozumiem, że cieszysz się z tego, że wczoraj zawaliłaś? OK. Twoja sprawa, twoja waga. Zamknijmy ten temat.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Pinger znowu robi mi psikusy, więc przyjmijcie wpis w zdjęciach:









Miłej nocy xx
  • awatar I'm not hungry: @47kg: moja waga ma się dobrze, jeśli pytasz ;) miałam dwa słabe dni, w czym jakby zsumować wczorajsze kalorie mogłoby wyjść max 1500, więc nie rozumiem, czego się czepiasz :/
  • awatar 47kg: Ale też nie robi się tak, że zawalasz codziennie i mówisz z uśmiechem ''każdy dzień jest nową szansą, haha''. W taki sposób to niedługo znowu zobaczysz 65kg.
  • awatar Nieśmiała_KS: Brawo. Jestem z Ciebie dumna. Każdy mały sukces, to duży powód do radości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
6:30. Szybko dodam wpis i muszę się zbierać. Dzisiaj mam wymówkę, żeby nie jeść śniadania - idę na pobranie krwi przed szkołą. Nie wiem, jak będzie później, bo jakby mi zostało trochę czasu do lekcji miałam iść do babci, a wiadomo jak tam z jedzeniem...
W sumie nawet jeśli to i tak do niej pójdę, jedzenie nie może mi przeszkodzić w kontaktach rodzinnych, a zwłaszcza z moją najlepszą opiekunką i przyjaciółką, prawda?
Wieczorem jadę do dietetyka, patrzeć na moją porażkę, a później na trening.
No no, ciekawy dzień, nie ma co!

Przejdźmy już do Natalie..







Miłego dnia! xx
  • awatar Naomi ∞: Uważaj na siebie.
  • awatar GiaLexi46: mam dokładnie to samo z babcią! co więcej, zawsze myslalam ze trzymanie bilansu tak niskiego podczas np. 3 dni u babci to niemozliwa niemozliwosc, a ostatnio okazało się ze nawet bez większego problemu mi to poszlo! trzymaj się :*
  • awatar 47kg: Piękna!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
sen:9h

śniadanie: 200g jogurt sojowy (92) + 2 rzodkiewki (4) + 2 orzechy włoskie (50)

o: kotleciki sojowe (100) + 200g kapusty kiszonej (38)

i byłoby tak cudownie! Ale oczywiście musiałam zawalić... Robiłam mamie koktajl i po prostu nie potrafiłam się powstrzymać, żeby nie zjeść 4 daktyli (56).

Zostawiłam to już w spokoju. Poćwiczyłam, spaliłam 200kcal. Więcej nie miałam siły.
Przyszedł czas na zrobienie rodzicom kanapek/koktajli do pracy i oczywiście głupia wpierdoliłam pół paczki migdałów, później jeszcze podjadło się łyżeczkę humusu i jabłko. Od razu wszystko zwymiotowałam, tak więc uznajmy proszę, że tego nie ma.
Mam świadomość, że zawaliłam. Jestem beznadziejna, słaba, wiem! Ale to co wylądowało w kiblu chyba nie powinno się wliczać w kalorie, prawda? Powiedzcie, że prawda, to może chociaż nie będę udręczona przez całą noc.

Bez tego napadu byłoby tak:
zjedzone: 334kcal
spalone: -200kcal
woda: 4l
Pięknie, prawda?
Nienawidzę siebie.
Mogłam jednak kontynuować głodówkę.



______________________________________________
46 dni do przerwy wielkanocnej
117 dni do wakacji
145 dni do pobytu w szpitalu
_______________________________________________
  • awatar I'm not hungry: @Nieśmiała_KS: postaram się :)
  • awatar Nieśmiała_KS: @I'm not hungry: proszę Cię nie rób tego. Skutki mogą być naprawdę tragicznie, łącznie z pęknięciem przełyku. Wtedy już może być za późno na pomoc.
  • awatar I'm not hungry: @Nieśmiała_KS: nawet, jeśli zaczyna się już wymiotować krwią? jeju, przygnębiłaś mnie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przekonałyście mnie, zjem dzisiaj coś. Boję się tylko, żeby nie było tego za dużo







Miłej niedzieli kochane! xx
 

 
Informuję wszem i wobec, że dzisiejsza głodówka się udała - rodzice akurat byli na górze, kiedy "jadłam" obiad, specjalnie zeszłam na obiad trochę później.
Niestety w okolicach 17:30 zrobiło mi się strasznie słabo i ciężko mi się oddychało, więc postanowiłam coś zjeść, ale było to tylko 50g marchewki, a więc 14kcal. Myślę, że mimo tej marchewki mogę spokojnie zaliczyć sobie głodówkę, prawda?
Teraz jeszcze zrobię sobie herbatkę i położę się już do łóżka z książką. Jutro czeka mnie cały dzień nauki, bo ferie się skończyły
Tak szybko podsumowując!
zjedzone: 14kcal
spalone: 99kcal (spacer 1,37km, tylko spacerek z psem )
woda:2,5l (trochę słabo, bo była głodówka, więc zazwyczaj w takie dni pochłaniam z 4l )
Miłego wieczoru kochane xx



ps. zakochałam się w tym zdjęciu!
____________________________________________
47 dni do przerwy wielkanocnej
118 dni do wakacji
146 dni do pobytu w szpitalu
____________________________________________
  • awatar 47kg: Cudownie!
  • awatar GiaLexi46: serio sliczne zdjecie ♥, podziwiam cie za ta glodowke serio!
  • awatar Nieśmiała_KS: Bardzo dobrze sobie radzisz, tylko czy to aby na pewno odpowiednie dla osoby w twoim wieku? Nie lepiej byłoby obniżyć kaloryczność. Na dłuższą metę głodówki to nie jest dobry pomysł.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych